czwartek, 8 listopada 2018

Warsztaty teatralne

Wszystko jest teatrem!

8 listopada br. warsztaty z teatru ruchu dla licealistów poprowadził poeta, autor sztuk teatralnych, aktor teatru lalek Piotr Augustynek z Krakowa. Zastosował on znaną od dawna i skuteczną metodę „uczyć, bawiąc”. 

Jest to część innowacyjnego projektu pań Katarzyny Głuc i Małgorzaty Skawińskiej pt. "W teatrze życia". 
































poniedziałek, 5 listopada 2018

Na świecie znowu, ale nie dla świata...



Todt ist nur – wer vergessen ist
                   
            Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,/Co to będzie, co to będzie? To Mickiewiczowskie pytanie nasunęło mi się, gdy czekałam na rozpoczęcie spektaklu „Dziady” w reżyserii i inscenizacji Rafała Sawickiego. 
            I co to było?
Noc. Cmentarz. Stara żydowska kaplica oświetlona dziesiątkami świec. Czas rozpocząć dziady! Zamykają się drzwi do kaplicy, Guślarz zapala garść kądzieli i przywołuje duchy, aby zapytać, czego potrzebują, by ich męka się skończyła. W zamian za pomoc duchy udzielają rad i pouczają, jak żyć. W czasie obrzędów przybywają dzieci – Józio i Rózia, które uczą, że trzeba zaznać cierpienia, by móc dostać się do nieba. Zły gospodarz poucza, że miłosierdzie jest potrzebne do zbawienia, a pasterka Zosia oznajmia, że odwzajemnienie miłości jest warunkiem do szczęścia w niebie. A gdy Guślarz już kończy obrzęd, zjawia się upiór,... który nie chce odejść…
 „Dziady” Sawickiego to przede wszystkim doskonała atmosfera grozy, którą tworzą stary cmentarz, mrok i kaplica oświetlona świecami. Dramatyzmu dodaje również gra aktorska. Doskonale ucharakteryzowani aktorzy często wstępują między publiczność, unoszą głos, krzyczą, szepczą, ba! niektórzy nawet znajdują się wśród widowni i wyglaszają swe kwesie niespodziewanie nie sceny, ale spośród zaskoczonych widzów.. Dopóki nie zorientowaliśmy się, że to właśnie oni siedzą wśród nas, baliśmy się, że to nas wybiorą aktorzy i zaproszą na środek. Panowała wtedy cisza, odwracaliśmy wzrok, zamieralismy w bezruchu, co również pogłębiło tajemniczy nastrój. Myślę, że Marta Gzowska-Sawicka, Daria Polasik-Bułka, Piotr Gajos, Sławomir Miska i Michał Czaderna świetnie odegrali swoje role i zasługują na ogromne oklaski. Ponadto dobrze spisał się chór złożony z młodzieży z CEA PROSCENION. Na aplauz zasługuje również charakteryzator i kostiumolog, ponieważ przebrania widm były naprawdę dobrze zaprojektowane. A muzyka? Myślę, że oddawała mroczną atmosferę pogańskiego obrządku.
Cała sztuka była wspaniała, jednak jedna rzecz mnie rozczarowała… Była to długość spektaklu. Jak dla mnie, mógłby trwać dłużej, bo chętnie obejrzałabym więcej…
Myślę, że nie bez powodu reżyser nie zatytułował swojej sztuki „Dziady cz. II”, ponieważ połączył w jednym spektaklu drugą część „Dziadów” z fragmentem „Upiora” i zakończył spektakl częścią monologu Konrada z trzeciej części. Stworzył w ten sposób genialną syntezę dzieł Mickiewicza.


Czym jest me czucie?
Ach, iskrą tylko!
Czym jest me życie?
Ach, jedną chwilką!
Lecz te, co jutro rykną, czym są dzisiaj gromy?
Iskrą tylko.
Czym jest wieków ciąg cały, mnie z dziejów wiadomy?
Jedną chwilką.
Z czego wychodzi cały człowiek, mały światek?
Z iskry tylko.
Czym jest śmierć, co rozprószy myśli mych dostatek?
Jedną chwilką.
Czym był On, póki światy trzymał w swoim łonie?
Iskrą tylko.
Czym będzie wieczność świata, gdy On go pochłonie?

Jedną chwilką.

 „Dziady” w reżyserii Sawickiego to niebanalne pokazanie prawdy o przemijaniu człowieka i refleksji nad życiem doczesnym. Myślę, że to niesamowite móc w mrocznej atmosferze starego cmentarza oglądać inscenizację dramatu naszego wieszcza. Z całego serca mogę polecić tę sztukę każdemu, kto uwielbia Mickiewicza lub klimaty grozy.

                                                                                                                    

                                                                                                                                  Karola




A czy to zmierzchem było?
Tak...jakoś o wieczorze...
A jeśli - -? nie...bo przecież...
- A może...A może...

Julian Tuwim

sobota, 3 listopada 2018

Zaduszki

    W dniu Zaduszek, w czas jesieni,
    odwiedzamy bliskich groby,
    zapalamy, zasmuceni,
    małe lampki - znak żałoby.
    Światła cmentarz rozjaśniły,
    że aż łuna bije w dali,
    lecz i takie są mogiły,
    gdzie nikt lampki nie zapali.


piątek, 2 listopada 2018



Chryzantemy złociste

Chociaż noce już chłodne,
Dnie są ciepłe,przejrzyste,
A w ogrodach wciąż kwitną,
Chryzantemy złociste.

W kryształowym wazonie,
Stały na fortepianie,
Starszy pan Fogg Mieczysław,
Śpiewał o nich,wciąż dla niej.

Lecz artysty już nie ma,
Nie ma jego wybranki,
Chryzantemy wciąż kwitną,
Rozświetlając poranki.

Kwiaty wszystkie są piękne,
Tak niewinne i czyste,
Lecz ja jedne wciąż kocham,
Chryzantemy złociste!

Kiedy kwitną na grządkach,
Są jak złoto w ogrodzie,
O tym,że to juz jesień,
Wspominają nam co dzień.


autor: Zbigniew Szałkiewicz


czwartek, 1 listopada 2018

Wszystkich Świętych

1 listopada w Polsce to dzień ustawowo wolny od pracy. Od lat ta data i obchodzone dzień później Zaduszki są momentem, w którym większość z nas wybiera się na groby, by uczcić pamięć ty, których już z nami nie ma. To wyjątkowe święto jest celebrowane nie tylko przez część innych systemów religijnych, a również przez osoby bezwyznaniowe.
We Wszystkich Świętych wspomina się wszystkich zmarłych, którzy dostąpili łaski zbawienia. Święto ustanowiono przede wszystkim ku czci świętych anonimowych, niewyniesionych oficjalnie na ołtarze. Wszystkich Świętych rozpoczyna okres poświęcony wspomnieniom zmarłych, dlatego tego dnia - a także w kolejnych dniach listopada - wierni odwiedzają groby bliskich. 
Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wzywa się w szczególnie ważnych wydarzeniach życia Kościoła. Śpiewa się wówczas Litanię do Wszystkich Świętych, która należy do najstarszych litanijnych modlitw Kościoła i jako jedyna występuje w księgach liturgicznych (w liturgii Wielkiego Piątku).
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Kościele nie wspominano żadnych świętych. Najwcześniej zaczęto oddawać cześć Matce Bożej. Potem kultem otoczono męczenników, nawiedzając ich groby w dniu narodzin dla nieba, czyli w rocznicę śmierci. W IV wieku na Wschodzie obchodzono jednego dnia wspomnienie wszystkich męczenników. Z czasem zaczęto pamiętać o świątobliwych wyznawcach: papieżach, mnichach i dziewicach.
Początkowo Wszystkich Świętych obchodzono w maju, który był miesiącem poświęconym zmarłym (wówczas wypadało starożytne święto Lemuraliów - ku czci złych duchów). Z tego powodu do tej pory w tradycji ludowej funkcjonuje szereg przesądów związanych z tym miesiącem, między innymi przestroga przed organizowaniem majowych ślubów. W 731 roku Wszystkich Świętych zostało przeniesione przez papieża Grzegorza III z 13 maja na 1 listopada. Od tamtego czasu uroczystość zyskała również wymiar powszechny. Uważa się, że zmiana ta mogła być spowodowana względami praktycznymi (kłopoty z wyżywieniem chętnie przybywających do Rzymu w okresie wiosennym pielgrzymów) oraz ideologicznymi - 1 listopada zaczął konkurować z pogańskim świętem Halloween obchodzonym 31 października.
W 837 roku Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. 
Kościół oddaje cześć świętym w różnym stopniu. I tak na pierwszym miejscu stawia Najświętszą Maryję Pannę, następnie świętych: Józefa i Jana Chrzciciela, dalej apostołów, wśród których uprzywilejowane miejsce mają Piotr i Paweł. Najwięcej jest świętych lokalnych, którzy odbierają szczególną cześć: w zakonie, w narodzie, w państwie czy w diecezji, gdzie się wsławili męczeństwem za wiarę lub niezwykłą cnotą.
W Polsce Dzień Wszystkich Świętych jest dniem wolnym od pracy. Był on także w czasach PRL, ale system komunistyczny starał się nadać mu charakter świecki i nazywano go dniem Wszystkich Zmarłych bądź Świętem Zmarłych. 
Wszystkich Świętych sąsiaduje w kalendarzu liturgicznym z Dniem Zadusznym (2 listopada), stanowiącym wspomnienie wszystkich zmarłych. Ponadto rozpoczyna ono oktawę Wszystkich Świętych (1-8 listopada), kiedy wierni mogą uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami oraz odwiedzając cmentarze. 







ŚPIESZMY SIĘ)

ksiądz Jan Twardowski


Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.